sobota, 28 lutego 2015

Chapter thirteen

 Chapter fourteen - 7/8.03

Dookoła widziałam ciemność. Przez cienkie, świetliste szparki, które jedyne dostarczały mi światło, widziałam szczęście. Czułam zimno pod sobą, ale nie to było teraz ważne. Chciałam już nigdy się nie obudzić. Mieć to za sobą. Już nic mnie tu nie trzyma. Jedynie rodzice, ale oni są silni. Dadzą radę. Wierzę w nich.
Opuściłam ręce i opadłam całym ciężarem na ziemię. Poczułam niemały ból, ale po chwili zaczął ustępować.
Czy to już koniec?  – zadawałam sobie pytanie. Tyle przeżyć. Całe życie, zamknięta w sobie, ale poznałam świat lepiej niż ktokolwiek inny. Całe życie obserwowałam innych. Moich rodziców,którzy cały czas się zamartwiali, staruszkę, która każdego dnia ćwiczyła ze swoim przyjacielem, zabieganego bruneta, który cały czas się wszędzie spieszył, ale i tak się spóźniał. zapracowane małżeństwo, których w całości pochłonął ich majątek i bezdomnego, który mimo swojej sytuacji, był zawsze szczęśliwy. Tyle różnych ludzi i każdy jest inny, ale jestem też ja. Każdy jest wyjątkowy, ja pewnie też. Każdy ma coś w sobie, czego inni nie mają.
W tej chwili widziałam już tylko ciemność. Była koloru mocno czarnego.
Wtedy poczułam ciepłe ramiona bruneta, który powoli unosiły moje ciało. Doskonale wiedziałam, co się ze mną dzieje. Dlaczego?  Dlaczego nie mogę tak po prostu odejść? Blondyn delikatnie stąpając nogami skierował się wraz ze mną, zapewne w stronę auta.
Chłopak delikatnie ułożył moje ciało ma siedzeniu i zaczął nerwowo mną potrząsać, głośno wykrzykując moje imię. W jego głosie słyszałam, że ogromne przejęcie. Czułam, że się bał, ale dalej walczyłam ze swoimi powiekami, aby się nie otworzyły. Nie mogłam tego zrobić.
Zasnęłam. W końcu zasnęłam. W końcu byłam szczęśliwa.
I to było teraz najważniejsze.

***

Nie potrwało to długo, gdy poczułam jak moje ciało, co chwila unosi się do góry. Louis bardzo szybko jechał. Zbyt szybko, dlatego moje ciało szybko wybudziło się z transu.  Ostry ból przeszedł przez moją czaszkę. Czułam się, jakbym była rozsadzana od środka. Nie zmieniłam jednak pozycji, a oczy pozostawiłam nadal zamknięte. Było to niemalże wyzwaniem, lecz bałam się. Zbyt bardzo bałam się dalszych konsekwencji, a chłopak był nieobliczalny.
Samochód gwałtownie stanął,lecz silnik nadal gruchotał. Słyszałam jak ciało chłopaka przekręca się. Poczułam jego rękę na mojej talii, a drugą zaś słyszałam jak otwiera tylne drzwi. Tomlinson gwałtownie zaczął mnie wypychać ze środka. Po jakimś czasie wypadłam na zewnątrz, a  moje ciało całym ciężarem opadło na mokrą powierzchnię.
Warczenie samochodu nagle umilkło, a ja wielkim bólem próbowałam zrobić jakikolwiek ruch, lecz bez skutku. Otworzyłam szeroko przestraszone oczy i nerwowo błądziłam nimi dookoła. Byłam cała roztrzęsiona, a z boku ujrzałam krwistą ciecz. Przekręciłam wzrok i spotkałam się z rażącym światłem latarni.
Z oddali usłyszałam głośne krzyki. Próbowałam zlokalizować sprawcę. Widziałam jedynie cień postaci, która po chwili zaczęła się przemieszczać. Okrążyła dookoła moje ciało i stanęła na wprost. Odetchnęłam z ulgą, kiedy ujrzałam bruneta. Z moich oczu wyleciała pojedyncza łza. Włosy Olivera były w mocnym nieładzie. Na sobie miał pognieciony t-shirt i czarne rurki. Z bólem ukucnął obok mnie. Delikatnie pogładził mnie po włosach i musnął ustami moją dłoń.
– Już wszystko dobrze Renesmee. –objął delikatnie moją twarz i skrzywił twarz  na widok krwi, momentalnie odwracając od niej wzrok.
Tuż za mną usłyszałam kolejne piski i zdenerwowany głos nauczycieli.
– Odsunąć się – warknęła dyrektorka i gestem ręki wskazała uczniom drzwi wejściowe. Niechętnie wykonywali poleceni, lecz z czasem robiło się ich coraz mniej. To dobrze. Nie powinni oglądać mnie w takim stanie. Kobieta stanęła na wprost mnie i dotknęła ramienia Olivera.
– Karetka już w drodze Renesmee..  – kobieta ukucnęła przy mnie. Złapała moją dłoń i ukryła ją w swoich. – Bądź silna. – wyszeptała. Puściła moją rękę i ponownie przyjęła pionową postawę ciała. Szepnęła coś Oliverowi, a chłopak ze smutną miną ruszył w kierunku drzwi do internatu.
Natomiast przede mną pojawiło się dwóch ratowników, którzy precyzyjnie przenieśli mnie na nosze i załadowali do karetki. Zamknęli za sobą drzwi i odpalili silnik.
– Hej..– pomachał mi jeden z nich przed nosem.
Odwróciłam głowę w jego kierunku i zatopiłam wzrok w jego czekoladowych tęczówkach.
– Jak masz na imię? – zapytał.
– Renesmee – odpowiedziałam. Chłopak złapał za moją kruchą dłoń i ułożył z boku.Przeniósł wzrok na narządy medyczne. Zauważyłam w jego ręce strzykawkę. Na samą myśl się wzdrygnęłam i przełknęłam głośno ślinę.
Czekoladowe tęczówki ponownie spojrzały w moim kierunku, a twarz przybrała troskliwych odcieni.
– Renesmee poczujesz teraz małe ukłucie. Nie będzie bolało. –zapewnił. Poczułam lekkie ukłucie. Moje tęczówki powoli się przymykały. Traciłam kontakt z rzeczywistością. W końcu Morfeusz wziął mnie pod swoją opiekę.

***
Moje ciało powoli się unosiło. Czułam się jak w wehikule czasu. Dookoła widziałam kilka różnych światów. Byłam taka lekka. Jak nigdy. Wszystkie rany poznikały, a ja jedyne co czułam to szczęście. Na moich ustach skradł się szeroki uśmiech i wtedy moje ciało znalazło się w głębi szerokich, białych obłoków. Momentalnie przyjęłam prostą postawę i z zaciekawieniem rozejrzałam się dookoła. Byłam lekko zawiedziona, bo miejsce było puste. Nie zastałam tu żadnej żywej istoty ludzkiej. Ruszyłam przed siebie i ku mojemu zdziwieniu, przed moją osobą pojawiły się ogromne, drewniane drzwi. Już miałam złapać za klamkę, lecz na chwilę się zawahałam. Nie wiem do czego prowadzą – pomyślałam.
Po jakimś czasie bezczynnego stania i wpatrywaniu się w zakurzone drzwi, wyciągnęłam rękę i lekko uchyliłam drzwi. Wysunęłam na przód głowę i zajrzałam do środka. Zastałam tam niewielkich rozmiarów pokoik, a w środku dwie młode osoby. Zadowolone przekroczyłam próg, a przejście samo z siebie zniknęło.
Wzruszyłam delikatnie ramionami i uważnie przyjrzałam się dwóm postaciom przede mną. Oczami błądziłam na nich od góry do dołu. Bardzo mi kogoś przypominali. Zaczęłam główkować, lecz nic mi nie przychodziło do głowy.
Byli bardzo zajęci, więc nawet nie zauważyli mojej osoby. Wystarczyło moje ciche chrząknięcie, aby obrócili się w moim kierunku. Oboje wyszczerzyli oczy, przez co poczułam się bardzo skrępowana.
 – Re-Renesmee – wydukała kobieta. Byłam zaskoczona. Skąd znała moje imię ? Kim ona jest ? – po głowie chodziło mi jedno pytanie.
Brunetka skierowała się w moim kierunku i uważnie przyjrzała mojej postaci. Jej krucha dłoń dotknęła mojego policzka, a z jej oka wypłynęła pojedyncza łza.
 – Córeczko  – wyszeptała, a z moich oczu momentalnie wypłynęło miliony łez. To jest moja mama. Kobieta, która mnie urodziła. Wtuliłam się w jej ciepłe ciało i złapałam kontakt wzrokowy z ojcem. Był bardzo czymś przejęty. Podszedł do nas i oplutł ręce wokół talii mamy.
Twarz kobiety momentalnie przybrała kolorów, jak u ojca. Co im jest ?
– Sasha, powiedz jej – nalegał ojciec, a ja zrobiłam pytającą minę. Co oni ukrywają ? Muszą coś ukrywać, inaczej by się tak nie zachowywali.
Kobieta spojrzała na mnie swoimi zielonymi tęczówkami i wykrzywiła usta.
– Poznałaś już go ? – zapytała.
Poznałam kogo ? – pomyślałam i gestem twarzy, dałam jej do zrozumienia, że nie rozumiem.
Nic więcej nie odpowiedziała, tylko schowała twarz w torsie szatyna.
– Uważaj na siebie Renesmee. Proszę – wyszeptał, a ja zaczęłam nagle znikać.
– Tato... – krzyknęłam. Próbowałam walczyć z dziwnymi siłami, ale na nic.
Po chwili już ich nie widziałam. Miałam jeszcze tyle pytań, na które nie znałam odpowiedzi. Wróciłam z powrotem do rzeczywistości. Wszystko nagle zaczęło wypływać z mojej pamięci. Już nic nie pamiętałam. Kompletnie nic.

Hejka :) Przybywam z nowym rozdziałem. Jak myślicie, co ukrywają biologiczni rodzice Renesmee ?
Już prawie 10 tys. wejść aww <3 Kocham was. Do następnego rozdziału i udanego weekendu.
Buziaki Ola ;)





13 komentarzy:

  1. Świetny jak zwykle , już nie mogę się doczekać co będzie się dziać dalej , a już w szczególności doczekać tego kiedy zacznie coś się dziać poważnego pomiędzy Renesme a Louisem . Czytam od niedawna ale bardzo mi się spodobało postaram się zostawiać po sobie ślad bo wiem że dla autorów swoich dzieł to bardzo ważne i przede wszystkiemu motywujące :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny ale troszkę krótki... :c
    KOCHAM! :* czekam na next ♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny rozdział ale co z Louisem!?

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam być szczera?
    Rozdział jest naprawdę cudowny... Lou... pomimo tego jak zostawił ją przed tym internatem była wzmianka, że ktoś krzyczał z przejęciem jej imię. coś mi mówi, że Louis musiał się bardzo przemóc by zachować swoją ''ciemną stronę'' i zostawić ja w takim stanie.
    Za to... choć Olivera było tak mało.. stwierdzam, że go nie lubię xD
    Nwm czemu, przez ostatnie rozdziały kiedy się pojawiał zaczął już mnie wkurzać :)
    Co do spotkania Rene z rodzicami. Piękne i wydaje mi się, że pytanie matki czy go już spotkała nie chodziło o Lou czy o kogoś szczególnego z bohaterów tylko o kogoś kto był tutaj wymieniony nwm może z dwa trzy razy :) Tak rozkminiałam te oczy :D
    Nie jestem pewna czy chodzi własnie o to tego kogoś ale kto wie :)
    Wydaje mi się że przy następnych rozdziałach coraz bardziej Ren i Lou będą się zbliżać do siebie co będzie go wkurzać kiedy zada sobie z tego sprawę bynajmniej mam taka nadzieję :)
    Piszesz naprawdę pięknie <3
    Czekam na kolejne i życzę pełno weny :*

    Zapraszam: http://defend-zaynmalik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Rozdział super. I już myślałam, że Lou jej pomoże a ten ją wyrzucił pod internatem. Czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak zwykle genialny rozdział, nie mogę doczekać się nexta <3

    Serdecznie zapraszam wszystkich lubiących opowiadania z nutką tajemnicy i fantastyki na opowiadanie Crazy mind oraz jego drugą część, Another mind.
    http://haveyougotcrazymind.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Pogubiłam się. W moich emocjach. Zdarza się.
    To wszystko jest takie skomplikowane.
    Próbuję to rozszyfrować, ale za żadne skarby tego świata mi to nie idzie, ni w ząb.
    Pojawił się Oli <3
    Chociaż ostatnio przestałam mu tak ufać, jak wcześniej.
    Za to Lou po raz kolejny wszystko miesza. Z jednej strony taki okropny i wgle, a z drugiej strony przebłyski jego człowieczeństwa.
    To takie... Fascynujące. Tak, to dobre określenie.
    I wątek z rodzicami. Tu już kompletnie zginęłam w tonie możliwych opcji, których sama sobie natworzyłam. Bywa...
    Ale to jest cudowne w swojej intrydze.
    Pozostaje mi tylko życzyć weny i do następnego ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jak ON mógł ją zostawić? Co za ...! (Luka dla wyobrazni) ;) wow fajnie tu masz :D czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  9. Super!
    Zapraszam do mnie:
    fanfiction-back.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Okej. Próbowałam. Na prawdę starałam się ogarnąć, o co chodzi... w całości. Ale ostatecznie jestem kompletnie zagubiona. Jak dziecko we mgle...
    No chyba że właśnie o to ci chodziło, wtedy wielki plus :D

    Ale tak skupiając się na najdrobniejszych szczegółach (moje ulubione):
    Renesmee trafiła do czegoś w stylu szkoły z internatem, tak? Ale za co?
    I skoro jest to jakby... budynek z dużą ilością pokoi, to dlaczego w każdym pokoju jest kuchnia? To trochę dziwne :P
    Ten Olivier też jest trochę creepy :P No sorry. Na pierwszej imprezie (która swoją drogą też była nieco schizowa) wstrzyknął jej coś, po czym automatycznie zasnęła, a ona nic? Nawet słowem o tym nie wspomniała. Wręcz przeciwnie, zaczęła u bezgranicznie ufać.
    I o co chodzi z Louisem? Bandzior, grozi nowej uczennicy, organizuje jakieś szalone balangi a dyrekcja nic?

    Nie chodzi mi o to, żeby wytknąć błędy czy coś, bo bardzo mi się podoba ta historia. Po prostu są rzeczy których nie rozumiem...
    Może jestem... little weirdo... :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Renesmee trafiła do szkoły z internatem za sprawą swoich rodziców. Chcieli, żeby poznała nowych ludzi i się otworzyła.
      Pokoje tam wymyśliłam. Kuchnia się przyda jak sa glodni, czyz nie? To jest opowiadanie i moge wymyslic, co mi sie zywnie podoba.
      A o co chodzi z Louisem? Najpierw mialo byc tam ze'' cos tam zobaczyla'', co by wsypalo Louisa, ale teraz jest inaczej. Jest cos jwszcze o czym Rene nie wie i wyjasni sie to nie dlugo.
      Mam nadzieje, ze ponoekad wyjasnilam ci cokolwiek.
      Pozdrawiam.

      Usuń