wtorek, 9 czerwca 2015

Chapter twenty-four




Strach obleciał moje ciało. Chciałam tylko umrzeć. Nic więcej. teraz nie pragnęłam. Miałam dość Tomlinsona. Ciągłego bólu w sobie. Chciałabym odejść i nigdy więcej go nie spotkać. Nigdy. Gdy Lottie posłała mi przelotne spojrzenie, zwinęłam się w kłębek i usadowiłam na kanapie w salonie. Wiedziałam jaki los nas czeka. Blondynka nie odpuści. Jest bardzo odważna jak na swój wiek.
- Ty kretynie - wyskoczyła na niego z pięściami, gdy ten przekroczył próg mieszkania. Zdezorientowany spojrzał w moją osobę i złapał ze mną kontakt wzrokowy. Już wiedział, że jego siostra wie.
- Ty głupia szmato! - warknął w moją stronę. Lottie nie wahała się długo. Przyłożyła bratu prawym sierpowym. Tomlinson odskoczył na bok. Jego twarz przybrała inny wyraz twarzy, niż przed chwilą. Cały się palił, ze złości.
Podbiegł do mnie, odpychając Lottie na bok. Nie bał się siostry. Nie wróżyło to nic dobrego. Nadal miałam nadzieję, że jakoś na niego wpłynie, ale tak się nie stało. Podciągnął mnie za bluzkę i rzucił na szklany stół, który niemal natychmiast się potłukł. Widziałam jak dużo krwi ze mnie wypływa. Zaczęłam ryczeć jak dziecko. Lottie podbiegła do mojej osoby i złapała za moją dłoń.
- Zostaw ją. Jest nic nie wartą idiotką - warknął. Dziewczyna jednak nie ustępowała. Widząc to, rozwścieczony Tomlinson podniósł blondynkę i postawił na ziemię. Uderzył ją mocno w policzek, na co dziewczyna zapiszczała.
- Będziesz się słuchała jak do ciebie mówię, jasne?
Dziewczyna nic nie odpowiedziała. Louis ponownie ją przycisnął i przestraszona dziewczyna wyszeptała mu ledwie słyszalne'tak'.
- Dobrze. A więc zniknij Lottie. Nic nie widziałaś, rozumiemy się?
Tym razem szybko odpowiedziała. Nie sądziłam, że mnie zostawi, jednak ona odeszła. Opuściła dom szybciej niż do niego przyszła. Zostawiła mnie tutaj, sam na sam z potworem.
- Myślałaś, że ujdzie ci to płazem?- zapytał, a ja wlepiłam wzrok w sufit.
- Odpowiedz, do jasnej anielki - warknął, na co podskoczyłam do góry.
- Nie, Louis.
- Dobrze. Nawet bardzo dobrze.- Podrapał się po podbródku. Dosyć długo rozmyślał. Natomiast ból był coraz bardziej, nie do zniesienia. Cały czas leżałam w szkle. Louis na chwilę zniknął. Wtedy miałam czas, żeby pomyśleć. Może to już mój czas, na tym świecie? Tylko dlaczego, Bóg skazał mnie na taki los?
Nim się obejrzałam Tomlinson był z powrotem. Miał w ręku bicz. Zaczęłam się odsuwać do tyłu, jednak wpijające szkło, uniemożliwiło mi dalszą ucieczkę.
- Odwróć się! - nakazał, zbijając mnie z tropu. Widział w jakim jestem stanie. Wiedział, że nie dam rady, jednak on jest taki i nigdy się nie zmieni. Spróbowałam się przekręcić, jednak bez skutku. Widząc to, zaśmiał się pod nosem i sam pomógł mi się przekręcić. Czułam jak wszystko mnie piecze. Zawyłam z bólu, gdy usadowił mnie na 'pieska' i ściągnął do połowy spodnie.
- Nie krzycz, to potrwa to krócej.
Pokiwałam głową. Minęła minuta, zanim zadał pierwszy cios. Krzyknęłam. Wszystko mnie piekło, więc mój odruch był usprawiedliwiony. Nie dla niego. Obiecał, że będzie mocniej, więc za kolejnym razem, strzelił z podwojoną siłą. Wykrzywiłam się w łuku, jednak nie wydobyłam z siebie ani dźwięku. Czułam coraz mniejszy ból. Czy tak właśnie umrę? Ostatni raz był lżejszy, bo byłam grzeczna. Szumiało mi w uszach, świat kręcił mi się przed oczami, jednak usłyszałam wycie syren policyjnych.
- Cholera.
Louis rzucił biczem o ziemię i nerwowo kręcił się po mieszkaniu. Spojrzał na mnie jakby chciał mnie zabić wzrokiem.
- Proszę otworzyć, albo wywarzymy drzwi! - usłyszałam krzyk policjanta.
- Wszystko przez ciebie - wysyczał w moją stronę Tomlinson i w tym samym czasie, drzwi poszły z hukiem. Z oddali usłyszałam piskliwy głos Lottie. Niebieskooka podbiegła do mnie i ubrała mnie. Przejechała przed tym po moich ranach, ale widząc je od razu się wzdrygnęła. Louisa skuli w kajdanki. Jeszcze takiego go nie widziałam. Bał się. Szarpał się z policjantami, ale oni dali sobie z nim radę. Jeden z nich wyprowadził chłopaka, a drugi do mnie podszedł.
- Karetka już w drodze, nie zasypiaj.
Na słowo 'zasypiaj' nagle zrobiłam się strasznie senna. Próbowałam walczyć z moimi powiekami, ale nie dałam rady. Pamiętam jak upadałam, a potem zastałam ciemność.

Hej. Witam w 24. Jak się podoba? Czekam na wasze opinie. Wysokich średnich!
Do następnego.
Ola ^-^
Dziękuję za poprzednie komentarze i ponad 23 tys. wejść. Kocham was <3

14 komentarzy:

  1. Rozdział naprawdę świetny. Zresztą jak cała fabuła twojego opowiadania. Jeszcze nigdy nie czytałam podobnego bloga... tylko pozazdrościć talentu :)

    Pozdrawiam i życzę wieeeelkiej weny!!
    A.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest niesamowite, tylko pozazdrościć talentu i pomysłu na tak wspaniałą historię. Oby następny rozdział był jak najszybciej. Szczerze mówiąc myślałam że Louis sie zmieni i inaczej skończy sie ta historia.Życzę weny :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia jeszcze się nie skończyła. Jeszcze nie zamierzam jej kończyć, :)
      Dziękuję za dobre słowa. ^-^

      Usuń
  3. Cudowny ja zawsze nie mogę doczekać się next ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡ ♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Aaaa! Nareszcie go skuli! Zakatować gnoja! Rozdział genialny! Kocham. <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  5. O MÓJ BOŻE! Tylko tyle jestem w stanie powiedzieć. Dziewczyno, co, jak, co, ale grać na emocjach to ty potrafisz! Cały rozdział siedziałam spięta. A kiedy on uderzył swoją siostrę, pomyślałam, że to koniec. Na szczęście miałaś inne plany.
    Jestem pewna, że to nie koniec. Znowu ucieknie z więzienia, znowu ją dopadnie. Mam nadzieję, że tym razem nie uwierzy Niall'owi. Nie może!
    Wiem, Oliver jej pomoże! Musi. Właściwie.. to co z nim? Spotkamy go jeszcze? :c
    No nic. Zostaje mi tylko czekać na następny rozdział.
    Kolorowych snów. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam w planach wrócić do starych bohaterów. :)

      Usuń
  6. Rozdział super. Czekam na kolejny z niecierpliwością <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow!!! No takiego obrotu sytuacji sie nie spodziewałam �� Jula

    OdpowiedzUsuń
  8. Louis!!! Ty cholero jedna! Ja Ci zaraz wpierdolę tym biczem!
    WENY <3

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju, nie spodziewałam się takiego zagrania :O Myślałam, że ona tam umrze,a by było źle..:/
    Oczywiście, czekam na więcej!
    Życzę weny!

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak przeczytałam poprzedni rozdział, to miałam nadzieję, że Lottie też ma coś ze swojego brata, a nawet coś więcej niż coś i że go tak wystrzela, że... Nawet nie chcesz wiedzieć co mam na myśli
    Cóż. Dostał, owszem. Trochę inaczej się to odwróciło niż chciałam i myślałam, że ona serio zwiała. Zwątpiłam w ten świat. Z drugiej strony aż nie wierzę, że Louis jej nie sprawdził, nie zabrał telwfonu, nie zabezpieczył się. To aż dziwne. Ale przez jeden błąd został spalony. Taki krótki rozdział a tyle razy mnie zmylił, że to się nawet w głowie nie mieści.
    mieściTobie również wysokiej średniej, do następnego ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. No, jak myślisz? Czy to mi się podoba? KOCHAM TO OPOWIADANIE!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetny rozdział, cofam się do poprzednich, żeby wiedzieć co i jak♥

    http://i-love-you-the-way-you-deserve-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń