niedziela, 15 marca 2015

Chapter fifteen

Chapter sixteen - 20.03

Promienie słońca przedostały się przez okno, przez co zaczęło mi doskwierać. Obróciłam na bok głowę. Kroplówka powoli się kończyła, a w okolicach żeber poczułam ogromny ból. Złapałam się za nie i wykrzywiłam usta z grymasem i cicho pisnęłam z bólu. Nie zorientowałam się, że z moich oczu już od kilku sekund wypływa gromada łez. Skuliłam się w kłębek i usłyszałam zgrzyt klamki. Czułam jak narasta we mnie strach. Nie potrafiłam opanować emocji. Nie potrafiłam skupić własnych myśli. Drzwi się uchyliły, a do środka wszedł znajomy mi chłopak z burzą loków na głowie i zielonymi tęczówkami, mieniącymi się w świetle słońca. Nie spodziewałam się jego. Dlaczego mnie porwał? Myślałam, że jest nie groźny, ale chyba nie powinnam mu ufać. Zbliżył się do mnie, a ja momentalnie przysunęłam się bliżej ściany i opatuliłam się do szyi kołdrą.
– Nie bój się mnie – zapewnił, lecz nie potrafiłam tego zrobić. Byłam przerażona całą sytuacją. Poczułam jak ręce mi drżą ze strachu, gdy chłopak uklęknął przed moim łóżkiem i wyciągnął w moją stronę dłoń. Widząc moją reakcję, zabrał ją. Z powrotem i oparł dłonie na materacu.
– Zostaw mnie, proszę – powiedziałam błagalnym tonem i spojrzałam w jego kierunku. Miał zmartwioną minę. Uważnie przyglądał się mojemu zachowaniu. Widziałam troskę w jego oczach. Próbowałam się go nie bać, ale nie potrafiłam.
Zrezygnowano podniósł się i na chwilę opuścił pomieszczenie. Trochę mi ulżyło.
Lokowaty wrócił po kilkunastu minutach i z powrotem zajął swoje wcześniejsze miejsce. Wyciągnął z powrotem dłoń, w której trzymał małą kapsułkę.
– Weź ją. Widzę przecież, że cię boli.
Spojrzałam w oczy chłopaka. Nie byłam pewna, czy powinnam wziąć je od niego, lecz po krótkiej chwili namysłu, wygramoliłam dłoń, spod kołdry i zetknęłam się z jego ciepłą dłonią, zabierając kapsułkę. Przyjęłam pozycję siedzącą i złapałam za szklankę, którą dostałam od porywacza. Wrzuciłam tabletkę do ust i wzięłam kilka łyków cieczy do ust. Zielonooki zabrał odr mnie przedmiot i odstawił go na stolik za rogiem, ja, natomiast ułożyłam z powrotem głowę na poduszce, a chłopak przykrył mnie kołdrą, wyprzedając moje starania. Usiadł obok mnie i spojrzał na moją osobę.
– Wiem, że się mnie boisz Renesmee. – pogłaskał mnie lekko po głowie, lecz szybko ją odepchnęłam. – Nic ci nie zrobię. Staram się ci pomóc mała.
Poczułam jak ciężko wzdycha, wypowiadając ostatnie zdanie.
Czułam, że się o mnie martwi, ale dlaczego?
– Dlaczego mnie porwałeś?  Kim jesteś? – zapytałam przez łzy. Był bardzo przejęty moim zachowaniem, lecz byłam już na skraju wytrzymałości. Czułam jak powoli słabnę, lecz nie dawałam za wygraną.
– Louis cię obserwował. Kiedy zdałem sobie sprawę, że jesteście w niebezoieczeństwie, ty i Oliver, zrobiłem wszystko, aby tak nie było.
– Co z Oliverem? - zapytałam, niemal krzycząc. Właśnie zdałam sobie sprawę, że tamtego dnia wyznałam mu całą prawdę. Chciał narazić dla mnie życie. Dlaczego pozwoliłam na to, a nie powinnam. To nie jego wina, że znalazłam się w złym miejscu, w niewłaściwym czasie. Lokowany spojrzał, na moje zaszklone tęczówki i złapał ze mną kontakt wzrokowy.
– Jest bezpieczny. Zwolnił się na kilka dni i wrócił do Irlandii.
Uśmiechnęłam się do chłopaka i odetchnęłam z ulgą. Nie wiem co bym zrobiła, gdyby coś mu się stało.
Nigdy bym sobie tego nie wybaczyła.
Moje serce przyspieszyło, a ja spojrzałam na chłopaka. Coraz ciężej mi było oddychać.
– Podaj, podaj mi wodę. – poprosiłam, a chłopak momentalnie zerwał się z miejsca i podał mi szklankę wody.
Usadził mnie na łóżku i delikatnie pomógł mi się napić.
– Wszystko dobrze?
– Tak. Już lepiej – odpowiedziałam i z powrotem ułożyłam się na swoje miejsce. Cały czas przyglądałam się lokowanemu. Był dziwnie miły i troskliwy. Nie wyglądał na porywacza lub osobą, która chciałaby mnie zabić. Był dla mnie zagadką, której nie potrafiłam rozwiązać. Więc kim jest? Dlaczego nie chce mi powiedzieć?
Nawinęłam kosmyk włosów na palec i zaczęłam się nimi bawić. Chłopak na chwilę się roześmiał, a gdy na niego spojrzałam, przybrał poważną minę.
– Pojadę po twoje rzeczy do internatu. Potrzebujesz jeszcze coś oprócz tego? – zapytał, a ja od razu oderwałam się od zabawy i spojrzałam przestraszonym wzrokiem. Przecież nie mogę tu zostać. Jest dla mnie obcą osobą, która z niewiadomych przyczyn mnie porwała.
On jest chyba jakimś psychopatą.
– Ja.. Ja chce wrócić – wyszeptałam.
Chłopak na chwilę przystanął i uważnie mi się przyjrzał. Przymrużył powieki, nie odrywając wzroku od mojej osoby.
– Możesz mi zaufać Renesmee. Jak wrócę, to ci wszystko wytłumaczę, obiecuję.
Wyszedł, zostawiając mnie samą. Jak mogę mu zaufać? Po tym wszystkim, co przeszłam. Chyba nie potrafię.
Niechętnie wstałam z łóżka i z ogromnym bólem, skierowałam się w stronę drzwi. Gdy usłyszałam gruchot odjeżdżającego auta, złapałam za klamkę i wyszłam na korytarz, który prowadziło wielkiego salonu. Dookoła było wiele okien, a na środku wielka kanapa, z telewizorem na ścianie. Dookoła widniały ceramiczne wazony i dużo zieleni w doniczkach.
– Pięknie – wyszeptałam do samej siebie i ciągłym korytarzem, powędrowałam dalej. Znalazłam się w kuchni. Chyba spodziewał się, że tu przyjdę, gdyż dookoła były ponalepiane naklejki, instrukcją gdzie co jest. Na lodówce wisiał jego numer, a na środku stał ogromny talerz z jedzeniem.
Uśmiechnęłam się do siebie. Ten chłopak to wielka tajemnica. Usiadłam przy stole i złapałam za wczorajszą gazetę. Otworzyłam na krzyżówkach i z nudów, zaczęłam wpisywać w puste kwadraty słowa.
Gdy usłyszałam dźwięk sms, zerwałam się na równe nogi i powolnie dreptając złapałam za swój telefon z komody.
To od Kylie. Otworzyłam sms i przeczytałam na głos.
'' Pomóż mi''.
Cała drżałam. A jeśli on coś jej zrobił ? Nie potraiłam już myśleć racjonalnie.
Zdezorientowana wybrałam numer dziewczyny i przyłożyłam telefon do ucha. Słyszałam tylko odbijające się echo. Wybrałam jeszcze raz jej numer. Odbierz, proszę – pomyślałam i w duchu zaczęłam się modlić, żeby nic jej się nie stało.
– Kylie?  – zapytałam. Po drugiej stronie usłyszałam głośne szlochanie i czyjeś krzyki. – Kylie powiedz coś. Błagam. – wyszeptałam i poczułam jak z moich oczu ulatniają się pierwsze łzy.
– Renesmee on.. on po ciebie idzie. Rene pomóż mi on się do mnie dobija, on ma bicz,  on znowu mi to zrobi Rene.
– Kylie, uspokój się. Kto ci coś zrobi?  Kto po mnie idzie? – zapytałam, lecz nie usłyszałam odpowiedzi. Zamiast tego usłyszałam głośny krzyk, i rumot wyłamywalnych drzwi. Połączenie się przerwało. Czułam jak cała buzuję. Nie panuję nad sobą.
Rzuciłam telefonem o ziemię i osunęłam się po ścianie cicho szlochając. Wtem usłyszałam cichy szelest za oknem. Przełknęłam głośno ślinę i delikatnie wstałam, chowając się za rogiem ściany. Skupiłam się na oknie po środku kuchni. Ciemna postać co chwila, przemiszczała się coraz bliżej domu lokowanego. Rozpoznałam ten kolor kurtki – z nszywką firmy po prawej stronie i białymi paskami na dole. Wzięłam głęoki oddech i wycofałam się do tyłu i usiadłam na zimnych kafelkach. Tomlinson. Znalazł mnie.

Przepraszam, że tak późno dodaję. Nie dałam rady dopisać wcześniej. Byłam już zbyt zmęczona.
Jak wrażenia po rozdziale?  Jak myślicie kim jest Harry i kto chce coś zrobić Kylie?
Czekam na wasze komentarze, których jest coraz mniej. :(
No nic. Do następnego.
Czytasz=komentujesz

Ps. Jak wam się podoba nowy szablon ?

16 komentarzy:

  1. Rozdział super. Czekam z niecierpliwością na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bratem!!! :D takie tam małe przypuszczenie :D rozdział fajny ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!!!! Według mnie Harry jest od dawna przeciwnikiem Louisa, a Lou jest z nią spokrewniony, tylko oboje o tym nie wiedzą. To czekam na następny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  4. 1.rozdział genialny
    2 . Szablon śliczny
    3. Niech zadzwoni po harrego!
    KOCHAM czekam na next! ♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  5. Jena jena jena.... Tyle czekania i taaak bardzo się ciesze, że już jest :D
    Harry <3 <3 nadal mam pewne podejrzenie co do niego i mam nadzieję że to o czym myślę się sprawdzi :D
    Rozdział ogl jest naprawdę piękny tak mi szkoda Rene i tak jakoś nie mogę doczekać się tego spotkanie z Lou... tyle napięcia tutaj zostawiłaś .... jak tak można ! :)
    Niech Oliver zginie błagam cie niech on zginie bo zaczyna mnie drażnić już każda wzmianka o nim.... xD
    Co do Kylie... wydaje mi się że może to być Niall, albo jeszcze kto inny :D ale mam nadzieję, że w tym momencie to co się z nią dzieje dzieje się w internacie to może Harry jadąc po rzeczy Rene coś na to poradzi :) Chociaż może jakoś szybciej wróci do domu i pomoże blondynce? nwm:)
    Piszesz naprawdę prześlicznie i to coraz bardziej mi się podoba w tym opowiadaniu. Tyle emocji, napięcia i tego czegoś co ma w sobie każda wspaniała historia :)
    Życzę duuuużo weny :) i czekam na kolejne :)

    Zapraszam: overdose-harrystyles.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. No to czekam na kolejny wspaniały rozdział :D Zapraszam tez do siebie w poniedzialek po poludniu na nowy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejuu ;* !! Genialny rozdzial ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. OOOOOOOOOO
    OOOOOOOOOO
    MMMMMMMMM
    MMMMMMMMM
    FFFFFFFFFFFF
    GGGGGGGGGG
    GGGGGGGGGG
    !!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. O jacie dzieje się dzieje , już chce kolejny , rozdział genialny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ja chce już kolejny nie mogę się doczekać co będzie w następnym rozdziale

    OdpowiedzUsuń
  11. A miałam nadzieję, że dziewczyna będzie mieć chwilę spokoju.
    Wspaniały rozdział. Dodaj szybko następny. Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne!! :D <3
    + zostałaś niminowana do Libster Awards!! :D
    http://1d-night-changes-naat.blogspot.com/2015/03/libster-awards-d.html

    OdpowiedzUsuń
  13. Jestem, krótko, ale jednak.
    Harry: On wie coś, czego ja nie wiem i to mnie irytuje.
    Oli: Jest bezpieczny, okay. Straciłam już mój dawny entuzjazm jeśli chodzi o niego. Ale jednego mu zazdroszczę. Irlandii <3
    Kylie: Mam nieodparte wrażenie, że wiem kto to jest. I to mnie boli najbardziej :/
    Rene/Lou: On ją znalazł. On tam jest. Ona się schowała. Jeszcze nie jest powiedziane, że ją zauważył. I teraz są trzy opcje:
    -Wejdzie i ją znajdzie.
    -Wróci Harry
    -Spróbuje mu zwiać
    Wszystkie trzy wprowadzają ogrom niepewności i nieprzewidywalności.
    Jednym słowem rewelacja <3
    Dużo weny, czasu i chęci, a w wolnej chwili zapraszam do siebie ;)
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Super, ale gdzie się podziewa następny rozdział? :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Postaram się dodać jeszcze dzisiaj.

      Usuń
  15. Hej ! Zostałaś nominowana do LBA
    Więcej informacji na http://sweetlittlegirlsadventure.blogspot.com/p/liebster-award.html
    Gratulację

    OdpowiedzUsuń